Nazywam się Małgosia Karniewska i jestem portrecistką. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć klisze, poświęciłam na krajobrazy czy martwą naturę. Dopiero ostatnio zaczęłam bawić się jedzeniem... Taka drobna przyjemność. Zawsze jednak wybierałam fotografowanie ludzi, co dla introwertyczki nie jest oczywistą decyzją.


Dobry portret może być bezcenny. Tak jak ten tutaj, wykonany przez mojego znajomego ze studiów na University of the Arts London, Oata. Z perspektywy czasu widzę w nim pogodę i nadzieję, które umknęły mi gdy zobaczyłam to zdjęcie za pierwszym razem. Inspiruje mnie, motywuje, a jednocześnie przypomina piękny czas i wielu ludzi którzy na mnie wpłynęli. I o tym, że do paru osób znów za długo się nie odzywałam, co niniejszym lecę naprawić.


PS.
Pragnę takich portretów dla ludzi których fotografuję. Podobno od czasu do czasu mi się udaje.